Tydzień temu opowiadałem o moim warsztacie badania rynków. Dziś podzielę się z wami garścią konkretów.
Zanim jednak przejdę do faktów — skoro na faktach się opieramy, to podajmy źródło. To moje własne wyliczenia oparte o kontrakty futures za okres minimum ostatnich 20 lat. I pamiętajmy o jednym: to tylko statystyka. Sprawdza się wtedy, gdy ją stosujesz konsekwentnie przez długi czas.
To zaczynajmy!
Znasz pewnie powiedzenie „sell in May and go away". Zobaczmy, jak mają się do niego fakty — przyjrzyjmy się, czy najbardziej znany indeks świata, SP500, rzeczywiście je „respektuje".
Co na to dane? Po pierwsze — statystycznie ponad 52% majów kończy się na plusie. Po drugie — średni zysk w miesiącu maju jest wyższy niż przeciętna strata w tym miesiącu. Relacja ta wynosi dokładnie 1,03. A po trzecie i najważniejsze: gdybyś konsekwentnie zamykał swoje pozycje na SP500 na początku maja, to w długim terminie taka strategia przyniosłaby ci utratę części zysków.
Pierwszy mit obalony.
Spójrzmy w takim razie na koncepcję łapania szczytów — to jedno z ulubionych zagrań sporej części inwestorów. Tym razem przyjrzałem się dokładnie indeksowi technologicznemu, Nasdaq. Co mówią fakty — czy tzw. shortowanie Nasdaqa ma statystyczny sens? Popatrzmy.
Fakt pierwszy: Nasdaq to jeden z najsilniej rosnących rynków — średnia miesięczna stopa zwrotu wynosi tu ponad 1,3%.
Fakt drugi: tylko 36% miesięcy to miesiące spadkowe.
Fakt trzeci: w ujęciu kwartalnym jest jeszcze gorzej — ponad 7 na 10 kwartałów kończy się na plusie.
Fakt czwarty: a jeśli chcecie upolować konkretny spadek, taki aby stopa zwrotu w danym miesiącu była co najmniej minus 8%, to wasza szansa na wystąpienie takiego zdarzenia jest mniejsza niż 5% — czyli zdarza się to raz na dwadzieścia miesięcy!
Wniosek: jeśli chcesz mieć przewagę statystyczną, to zapomnij o średnio- i długoterminowym shortowaniu indeksu technologicznego.
Przyjrzyjmy się trzeciemu mitowi: rynki walutowe są niezwykle zmienne, można na nich zarobić fury pieniędzy. Żeby to sprawdzić, porównałem dwa popularne rynki — zmienność na DAX-ie zestawiłem z najpopularniejszym rynkiem walutowym, EUR/USD.
Tu należy się słowo wyjaśnienia — czym jest ta zmienność i jak ją liczę. To nic innego jak zmierzenie odległości między maksimum a minimum jednego dnia i podzielenie tej wartości przez cenę na zamknięciu. Zmienność 1% oznacza więc, że statystycznie rynek notowany po 100 rusza się od swojego maksimum do minimum o jedną jednostkę.
A teraz fakty.
Fakt pierwszy: średnia dzienna zmienność na DAX-ie to 1,89%.
Fakt drugi: DAX potrafi zrobić ruch przekraczający 3% mniej więcej raz na osiem dni.
Fakt trzeci: średnia dzienna zmienność na EUR/USD wynosi 0,86%.
Fakt czwarty: tylko raz na osiem sesji dzienna zmienność na EUR/USD przekracza 1,34%.
Tyle w kwestii „niezwykle zmiennych" rynków walutowych. Trzeci mit obalony.
Skąd zatem bierze się popularność rynków walutowych? Często stoją za nią brokerzy i internetowi guru, którzy zachęcają do handlu i maksymalnego wykorzystania dźwigni, kusząc wizją niebotycznych zysków.
Teraz, kiedy już wiesz, jak wygląda warsztat inwestora i jakie informacje można z niego dla siebie wyciągnąć, warto żebyś zadał sobie proste pytanie: o ile poprawiłby się mój trading, gdybym zaczął pracować z danymi?