Jak badam rynki

Część 1.

Kupujesz nowy samochód. Chcesz nim codziennie zawozić do szkoły trójkę dzieci. Co robisz? Kupujesz duży, wygodny samochód — a nie dwuosobowe kabrio, bo to kiepsko nadaje się do twojego celu. Prawda?

A co robisz na rynku? Masz jakiś pomysł na trading plan, a potem próbujesz go na siłę wcisnąć na rynki, które akurat znasz. To trochę tak, jakbyś wpychał przysłowiową trójkę dzieci do kabrioletu.

A może zrobić odwrotnie? Najpierw poznać swoje rynki, zobaczyć, do czego się nadają i wykorzystywać je w najlepszy możliwy sposób. Brzmi logicznie. To zacznijmy.

Pewnie jesteś ciekaw, na jakie rynki patrzę w swojej analizie. Koncentruję się na kilku grupach. Pierwsza to indeksy giełdowe — po kilka z każdej części świata. Druga to towary rolne. Trzecia — energia. Czwarta — waluty. Piąta to instrumenty dłużne, gdzie dominują obligacje. Kolejna grupa to metale. Następne są konkretne akcje, a na sam koniec rynek krypto.

Jak widzisz, spektrum jest bardzo szerokie — i mam ku temu istotny powód. Rynki dość silnie ze sobą korelują, czyli, mówiąc prostym językiem, zachowują się bardzo podobnie. Dlatego posiadanie w portfolio instrumentów jak najmniej ze sobą powiązanych jest tak ważne. W innym przypadku miałbym ten sam kabriolet, tylko w różnych kolorach. A ja przecież potrzebuję różnych samochodów do różnych celów.

Metod badania rynku jest wiele. Ja podzieliłem swoje na cztery kategorie.

1. Sezonowość

Chcę wiedzieć, czy powiedzenie „sell in May and go away" rzeczywiście sprawdza się w tym konkretnym przypadku. Chcę wiedzieć, który dzień tygodnia jest statystycznie najmocniejszy. Jak wygląda przeciętny rok albo przeciętna sesja.

Jak mogę to wykorzystać? Dzień tygodnia to dobry filtr, który może wzmocnić lub osłabić moją strategię. Z kolei analiza przeciętnego dnia bardzo pomaga mi w budowaniu wszystkich strategii typu ORB — Open Range Breakout.

2. Stopa zwrotu

Chcę wiedzieć, czy mój rynek w długim terminie rośnie, czy spada. Jaka jest przeciętna stopa zwrotu w ciągu dnia, tygodnia czy miesiąca. Są przecież takie rynki, na których warto grać wyłącznie długie pozycje, bo są bardzo silnie wzrostowe — i na odwrót.

Porównanie stopy zwrotu między rynkami ma dla mnie istotne znaczenie. Jeśli już decyduję się na strategię typu buy the dip, to warto stosować ją na rynkach silnie rosnących, gdzie statystycznie korekty są krótsze i słabsze.

3. Zmienność

Tutaj badam, na ile dany rynek jest żwawy. Są rynki, na których duże ruchy pojawiają się często, i takie, które jakby wiecznie żyły w uśpieniu.

Zmienność wykorzystuję przede wszystkim do zarządzania ryzykiem. Skoro wiem, jakich ruchów mogę się spodziewać, łatwiej mi dostosować SL oraz wielkość pozycji.

4. Wybiciowość

Ta kategoria jest najmniej intuicyjna — roboczo nazywam ją wybiciowością. Sprawdzam tu, czy rynek jest raczej z tych, na których wybicie z konsolidacji rozpoczyna nowy, silny trend, czy może z tych, gdzie trzy razy nastąpi fałszywe wybicie, a rynek i tak wiecznie chce wracać do swojej średniej.

Po co mi ta wiedza? Strategie typu mean reversion — czyli wszystkie te, w których zakładam powrót do średniej — będą się zdecydowanie lepiej sprawdzały na rynkach, które słabo się wybijają.

Jak taka analiza wygląda w praktyce?

Przecież to bardzo dużo zmiennych, które trzeba zmierzyć. To prawda. Ale pracę tę wykonuje się tylko raz.

Na podstawie danych o rynku piszę formuły jeden raz. Potem, przy każdym nowym rynku, po prostu je uruchamiam — i w ciągu pięciu minut mam olbrzymią wiedzę o tym, czego mogę się po nim spodziewać.

Ktoś powie: przecież to tylko badanie przeszłości. To prawda. I wiem na pewno, że przeszłość nigdy nie pokryje się w stu procentach z przyszłością. Jeśli jednak rynek A przez ostatnie 30 lat rósł średnio 1% miesięcznie, podczas gdy rynek B w tym samym czasie średnio co miesiąc spadał — to znacznie większe prawdopodobieństwo, że takie zachowania będą kontynuowane.

A teraz pewnie myślisz: „a mnie po co to? Da się bez tego żyć". To prawda. Da się.

Ale na rynku wygrywają ci, którzy mają lepszy trading plan i większą wiedzę. Pójście na łatwiznę i potraktowanie wszystkich rynków tak samo to jak wożenie trójki dzieci w kabriolecie w deszczowy dzień. Można? Można. Tylko po co?

Jeśli naprawdę chcesz zbudować trwałą przewagę rynkową, ta wiedza okaże się dla ciebie bezcenna.

W kolejnym odcinku wrzucę kilka ciekawych statystyk, które będziesz mógł wykorzystać na dobry początek.

Wszystkie wpisy